śmieszne przygody
Opis najdziwniejszych oraz najśmieszniejszych wypadków z życia. Ciekawe wypadki zwykłych mieszkańców legnicy z strony www.elegnica.pl
Historia silver
Witam
Wybieralśmy się z żoną na trzydniowy wypad na wieś ,w domu pozostawało dziecko(19 lat syn),coby zabezpieczyć maleństwo w amu żona zrobiła gołabki w szybkowarze (oczywiscie na ostatnią chwilę),syn miał tylko wyłaczyc o odpowiedniej porze gaz.
Wyobrażcie sobie nasze zaskoczenie po powrocie ;lodówka spustoszona jakby kto odkurzacz włączył tylko na samym środku stał szybkowar a w nim pire z gołąbków.
Zapomnieliśmy pokazać chłopakowi jak sie wyciąga pokrywkę i bidula po przez małą szparke widelcem wydłubywał po kawałeczku zawartość ,zapewnie poszło by mu łatwiej pałeczkami i z tąd gołąbki po japońsku.
Ubaw mieliśmy po pachy i jescze po paru latach na wspomnienie gołąbków w szybkowarze gebule nam sie śmieją.
Pozdrawiam
Wiadomość z stronyHistoria aanutka
Witam
Kiedy byłam jeszcze młodą mężatką, niewiele niestety wiedziałam o gotowaniu. Gotowałam oczywiście obiady, ale nie były one zbyt wyszukane. I pewnego dnia chciałam zrobić smażone udka /ćwiartki / z kurczaka. Czasu nie było zbyt dużo - do powrotu męża z pracy ok.25 minut. Ponieważ ktoś mi wcześniej powiedział, że kurczaka smaży się błyskawicznie, więc spokojnie obtoczyłam go w przyprawach, jajku i mące i położyłam na patelnię. Zapachy, całkiem zresztą sympatyczne, rozeszły się bardzo szybko. Gdy zjawił się mąż, z zadowoloną miną, podałam ziemniaki, surówkę i oczywiście kurczaka. Mąz ukroił kawałek, spróbował, popatrzył trochę dziwnie i powiedział: "ten kurczak jest prawie żywy" i zaczął się śmiać. Mięso w środku było zupełnie surowe! Teraz smażę je duuuuuuuuuuużo dłużej!!! Pozdrawiam!
Wiadomość z stronyHistoria Aurelia
Witam
Kilka lat temu postanowiłam upiec ciasto, nie, zebym wcześniej tego nie robiła, ale tym razem miałam zamiar upiec je zupełnie sama. Wybrałam najmniejn skomplikowany przepis na murzynek. Zrobiłam wszystko jak trzeba, wyłożyłam na wąską blaszkę i upiekłam. Był po prostu idealny, czarniutki, ale nie przypalony, po prostu cudo. Wyglądał tak ślicznie, że jakoś sama nie chciałam go niszczyć. Posypałam ciasto po wierzchu cukrem pudrem i czekałam zadowolona, aż zjawi się moja rodzinka i przetestuje. W końcu wieczorem moja siostra ukroiła po kawałku każdemu z domowników i naprawdę było pyszne. Stwierdzili to wszyscy. Miało tylko jeden mankament. Było posypane MĄKĄ ZIEMNIACZANĄ. W całym zamieszaniu związanym z pieczeniem, po prostu nie zauważyłam, żemąka i cukier puder były w bardzo podobnych torebkach, wzięłam pierwszą z brzegu.
Wiadomość z stronyHistoria silver
Witam
Pewnego dnia po szkole chciałam sobie zrobic popcorn. Wsypałam ziarenka do garnka i troche oleju.dodałam takze 1łyżkę masła.Po chwili wszystko siępaliło popcorn był cały czarny, kuchnia zdymiona a jadostaałam nauczke, że nie do wszystkiego mozna dodawać masło.
Wiadomość z stronyHistoria Sikorka2
Jeszcze będąc małą dziewczynką, a było to naprawdę bardzo dawno temu, lubiłam "mieszać mamie w garczkach". Kiedyś w przeszłości postanowiłyśmy z siostrą zrobić kolację z okazji urodzin mamy. Na deser miały być chyba gruszki polane jakimś słodkim sosem waniliowym, przepisy oczywiście znalazłyśmy w jakiś książkach. Do sosu potrzeba było mąki ziemniaczanej, niestety w kredęsie było dużo torebek, ale na żadnej nie pisało mąka ziemniaczana, brałam więc wszystko na smak i w końcu trafiłam na proszek smakujący jak ziemniaki. icon_biggrin.gif Było to pire ziemniaczane i już wiecie jak smakował sos, którym polałyśmy gruszki icon_surprised.gif
Pierwszym ciastem, które upiekłam samodzielnie była "Izaura", niestety pianę z białek, którą wcześniej ubiłam postawiłam wysoko na lodówce i przypomniałam sobie o niej jak już ciasto było w piecu, dziwiłam się, że ten ser jakoś pływa po wierzchu, ale co tam...I moja pierwsza "Izaura" to zakalec z ciemnego ciasta i chrupiący ser na wierzchu!!!
Za gotowanie tak poważnie wzięłam się w akademiku, chociaż działy się tu różne dziwy w kuchni, kiedyś koleżanka wstawiła sobie jajka i wyjechała, zgadnijcie gdzie??do Paryża, a jajka za nią, ale tylko doleciały do sufitu. A ja pamiętam jak z braku czasu kupiłam kiedyś taką puszkę z kaszą i pieczarkami, którą gotowało się w wodzie, nie otwierająć, wyjęłam gorącą puszkę, szybko zrobiłam dziurkę otwieraczem i co.....i cały pokój upszczony był kaszą i pieczarkami.
Początki nigdy nie są łatwe. ale teraz moją kuchnię lubi rodzinka i znajomi. A największa radość jak to co zrobię smakuje!!!!
Wiadomość z strony
Tagi: baza firm legnica wirtualne miasto elegnica codziennie najświeższe wiadomości z legnicy
Artykuły o podobnej tematyce:
Nowości z kraju
Druk, reklama, poligrafia o tym warto wiedzieć
Aktywność robotów sieciowych: Google: 10, MSN: 0, Yahoo: 4